czwartek, 27 sierpnia 2015

Wspomnień czar...

Wyjeżdżam na turnus z niepełnosprawnymi, więc kolejny tydzień nie będę miała możliwości pisania postów (wiąże się to głównie z zepsutym sprzętem). Dlatego też, na osłodzę życia, pierwsza część zdjęć z kolonii Caritas. Oczywiście będę na nich głównie ja :) Może zachęcą one kogoś do zostania wychowawcą :)

Tańce integracyjne

Hej ho, hej ho, na wycieczkę by się szło!


Czasem trzeba było się nagimnastykować...

Koszulka opiekuna obowiązkowa!

Najpierw pomagamy innym...

...a później musimy sobie radzić sami :)

Och, w końcu odpoczynek!

Część kadry :)

A co, pani wychowawczyni też potrafi się bawić!

Wychowawcy też mają chrzest!

Przysięga kolonijna

Dzieci chętnie uczestniczyły w Drodze Krzyżowej

Rozmodleni...








Nasz cel - Śnieżka!

Odprawa w Kielcach

Wychowawczynie - jeszcze nie wiedzą, co je czeka :)

Kontrola musi być!

-A tu zaznaczasz, czy wszystkie dzieci wsiadły...

I nie wiadomo, kto jedzie na kolonie, a kto zostaje :)

Jedziemy!

Właśnie przyjechaliśmy i czekamy na decyzje :)

To może pośpiewamy?

Moja grupa :)

Wychowawcy też śpiewają!

No to razem!

W oczekiwaniu na posiłek...

Prezentacja grup. Kto znajdzie wychowawczynię?

Kleryk też musi być ochrzczony!

O! Smerf!

Mikstury, o dziwo, były pyszne!

Liczyrzepa- Duch Gór z Królową

Taki chrzest to pikuś!

środa, 26 sierpnia 2015

Fotorelacja

Dziś, ze względu na popsuty komputer, brak czasu i inne czynniki, będzie krótko, ale za to poparte zdjęciami. Zachęcam do oglądania! A kolonijne też będą w tym tygodniu :)


Wczoraj rano zrobiliśmy jeszcze 10 dodatkowych plecaków do akcji "Tornister pełen uśmiechu". Oprócz tego było troszkę papierkowej roboty :)
spieszyłam się jednak, żeby zdążyć pojechać na "Herbatkę z aureolą" czyli comiesięczne spotkania młodych z parafii Brzeziny z polskimi świętymi. Tym razem gościł nas święty Wojciech. Tematem była ofiara. Pierwszą ponieśliśmy siedząc na podłodze i w deszczowy dzień pijąc mrożoną herbatę i jedząc lody :) Ale było warto! Dyskutowaliśmy na tematy pieniędzy, ofiary, finansowania Kościoła, poświęcenia siebie dla drugiego człowieka czy swego życia za wiarę. Po rozmowach był czas na wysłuchanie życiorysu świętego i tego, co sam chciał nam przekazać. Następnie modlitwa, błogosławieństwo i "czas luźny" pełen żartów. Dotkliwie poczułam wtedy głosu św. Wojciecha, który przemówił, gdy siadłam obok jego relikwii :) Och, aż do teraz przechodzą mnie ciarki... Ok, teraz zdjęcia!
Pytania i trudne odpowiedzi na nie...

Pakujemy plecaki!

Stoły już czekają na gości

Mój stolik... kto mnie znajdzie?

Ojej, ile rzeczy...

Pakujemy dalej!

Troszkę nas było :)

Wolontariusze szczęśliwi, tornistry pełne!

"Luźny" czas na żarty




W oczekiwaniu na herbatkę...

święty Wojciech, który nas zaprosił na herbatkę

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

I tornistry pełne... radości wolontariuszy!

Nuda... Odkąd tak często przebywam w Diecezjalnym Centrum Wolontariatu, zapomniałam co znaczy to słowo. Kolejny dzień mogę zaliczyć do bardzo intensywnych, ale równocześnie udanych. Może jednak wszystko po kolei :)

 Przez pierwszą godzinę pobytu w DCW nie miałam kompletnie nic do zrobienia. Okazało się jednak, że to cisza przed burzą! Później nie wiedziałam, w co włożyć ręce. Już za kilka dni początek roku szkolnego, z czym wiąże się też wznowienie działania Szkolnych Kół Caritas. Zawsze na początku semestru jest spotkanie przedstawicieli takich kół, jednak wcześniej trzeba wysłać listy z zaproszeniami, informacjami itd. No i tym zajmowałam się dziś ja :) Pieczątki, zaginanie, liczenie, pakowanie, sprawdzenie. Niestety, chyba się pomyliłam przy którejś kopercie :) No ale przecież nie ma ludzi nieomylnych... Co ja dziś jeszcze robiłam? A tak, jakieś dokumenty pisałam na komputerze, ale już nie pamiętam dokładnie co... Trudno :)

Tuż przed 14, cisza i spokój, które panowały w Caritas podczas wakacji, zostały brutalnie przerwane. Ach, no tak, przybyli wolontariusze do pakowania wyprawek szkolnych do akcji "Tornister pełen uśmiechu". Zwarci i gotowi ruszyli do pobliskiego Zakładu Aktywności Zawodowej, gdzie składowano zebrane przybory. Pierwsza godzina poświęcona była na układanie przyborów według wieku i rodzaju. Jejku, nawet teraz, gdy zamknę oczy, widzę stertę zeszytów, które akurat układałam. Przez kolejne półtorej godziny już tylko pakowaliśmy :) Mieliśmy obraną pewną taktykę, która nam to ułatwiała. Pod jedną ze ścian ustawione były osoby, które miały określoną ilość rzeczy pakować do każdego plecaka. Pozostałe zaś brały po dwa plecaki i spacerowały wzdłuż rządku przyborów czekając, aż dany wolontariusz je włoży. Niektórzy natomiast zostali przydzieleni do liczenia. Ale spokojnie! Często robiliśmy zamiany, aby każdy mógł się sprawdzić w nowych rolach. W międzyczasie częstowałam zapracowanych pysznymi ciastkami lub robiłam zdjęcia (stąd też nie będę na wielu :). Ale oczywiście też pakowałam tornistry, wydawałam zeszyty... Dziś widziałam wiele osób po raz pierwszy na akcji wolontariatu, ale to bardzo dobrze, że coraz więcej osób chce pomagać innym. Cieszyło mnie tym bardziej to, że przy pakowaniu mieli wspaniałą zabawę, integrowali się itd.

Ech, ostatnio rzadko dodaję zdjęcia, ale obiecuję całą serię z kolonii :) Jutro rano znów zapukam do drzwi Caritas, a po południu jadę na "Herbatkę z aureolą" (muszę poszukać, czy opowiadałam o niej, czy jednak nie). Nie pamiętam, ile tornistrów spakowaliśmy, ale liczmy to w setkach :) Wierzę, że dzieci uśmiechną się na ich widok tak jak wolontariusze dziś się nieustannie uśmiechali :)