czwartek, 10 września 2015

Radosny powrót do codzienności

Dziś znów odwiedziłam Wolontariat i zdałam sobie sprawę, jak bardzo tęskniłam za Caritas. Nie omieszkałam powiedzieć o tym ks. Krzysztofowi Banasikowi, zastępcy dyrektora Caritas. Bardzo go to ucieszyło :)

Czułam się, jakbym nie była tu od wieków... Wszystko wysprzątane (czyżbym ja tak brudziła?), pracownicy zadowoleni z życia... Chyba odpoczęli ode mnie :) Po opowieściach z wyjazdu, swoich przeżyciach, okazało się, że jednak to nie będzie spokojny dzień. Kontynuowałam akcję "porządki", nie tylko w pomieszczeniu, ale i dokumentach kolonijnych. Teraz, gdy są już wszystkie, wystarczy je posegregować i odłożyć do następnych wakacji :) Było też wiele innych rzeczy, jednak nie będę przecież opisywać każdej czynności :) Ciężko było mi na nowo przyzwyczaić się do stukania klawiatury, głosów "żyjącego" miasta, hałasu niszczarki czy tego, że ktoś tłumaczy mi, jak coś zrobić. W Niepokalanowie była spokojna atmosfera, podczas rozważania Ewangelii przychodziły do nas wiewiórki i nasłuchiwały, a częściej niż głos ludzki słyszałam ciszę... Wcale nie narzekam! Po prostu przez taką odskocznię czuję, że to dwa różne światy. Jednak chyba bardziej wolę "ten", a "tamten" służy naładowaniu akumulatorów na kolejny rok działania.
Dziś krótko, ale (chyba) treściwie. Muszę się wyspać, aby kolejny dzień owocnie  spędzić w moim ulubionym Caritas :) Dobrej nocy wszystkim i odkrycia takiego miejsca, jakie ja znalazłam w budynku przy placu Najświętszej Maryi Panny w Kielcach :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Witam! Zależy mi na uzyskaniu Twojej opinii. Tutaj możesz zostawić ślad po sobie. Jednak, ze względu na ilość spamerów, musisz zaczekać, aż zostanie on zatwierdzony przez administratora. Pozdrawiam serdecznie :)