sobota, 28 maja 2016

Festyn, koncert, urodziny

Ten tydzień minął głównie na przygotowaniach do Dnia Dziecka (czy raczej Festynu Rodzinnego), który odbędzie się w niedzielę. Poprzedzony zostanie Marszem dla Życia i Rodziny. Wiąże się to z wieloma czynnościami, m.in. zaplanowaniem działań wolontariuszy, przygotowaniem dla nich akcesoriów do animacji zabawy itd.

 Czasem jest wiele drobnych rzeczy do zrobienia, które jednak nałożone na siebie w jednym czasie powodują kumulację mission impossible. Wtedy na horyzoncie pojawiają się wolontariusze, którzy pomagają "ogarnąć" sytuację. Tak też działo się w środę i w piątek. Trudno wymienić, co robiłam :)
O festynie dokładnie opiszę już jak się wydarzy.

W Boże Ciało blisko 50-osobowa reprezentacja Diecezjalnego Centrum Wolontariatu wyruszyła do Rzeszowa na koncert "Jednego Serca Jednego Ducha". Byli tam pracownicy, siostry zakonne, jednak główną część stanowili wolontariusze. Byliśmy ubrani w odblaskowe koszulki promujące Światowe Dni Młodzieży. Dzięki temu "rzucaliśmy się w oczy" nawet po zmroku. Po raz trzeci uczestniczyłam w tym koncercie, jednak wielu było tam po raz pierwszy. Najlepiej bawiły się chyba siostry zakonne :) Miło spędzić wspólnie z innymi wolontariuszami tak szczególną uroczystość jaką jest Boże Ciało.

2 czerwca mija 9 lat odkąd powstało Diecezjalne Centrum Wolontariatu w Kielcach. Z tej okazji chętni wybierają się dziś na sztukę przygotowaną przez grupę teatralną parafii p.w. Józefa Robotnika w Kielcach. Niestety, chyba tam nie dotrę ze względu na brak dojazdu, ale to fantastyczna sprawa, że co roku świętuje się ten ważny dzień. Z okazji urodzin życzę więc dla wolontariuszy i pracowników wszystkiego dobrego :)

fot. Damian Zegadło

niedziela, 22 maja 2016

Gra Miejska

Nie wiadomo kiedy minął kolejny, intensywny tydzień. Dla maturzystów kończy się czas  matur, dla studentów zaczyna się czas sesji poprzedzonej juwenaliami, a wolontariusze Caritas Diecezji Kieleckiej przygotowywali Grę Miejską dla Szkolnych Kół Caritas. Miałam okazję (cudownym przełożeniem terminów) wziąć w niej udział.
W grze miejskiej "Drogami Miłosierdzia" wzięło udział 260 osób. Najpierw uczestniczyli oni we Mszy Świętej w kościele św. Jana Pawła II. Mieli tam okazję zadawać pytania bp Janowi Piotrowskiemu. Kolejnym punktem programu była Gra Miejska. Uczestnicy zostali podzieleni na 20 zespołów. Tu zaczęła się rola wolontariuszy - każdy z nich był w "bazie", która nawiązywała do jakiegoś uczynku miłosierdzia. Nie mogę opisać dokładnie, kto, gdzie i co robił, gdyż mój punkt znajdował się na dziedzińcu Seminarium Duchownego w Kielcach. Rozłożyłam chustę klanzy, klocki konstrukcyjne i czekałam.  5 minut, 15... Zdążyłam w tym czasie nauczyć się biografii bł. ks. Józefa Pawłowskiego, historii seminarium, które później mi się bardzo przydały. Czekałam i czekałam, aż wpadły 3 grupy na raz. Moja stacja dotyczyła uczynku "Wątpiącym dobrze radzić" i za zadanie mieli z klocków konstrukcyjnych ułożyć coś symbolizującego nadzieję, a następnie zrobić z tym selfie. Gdy jedna grupa układała, kolejnej zajmowałam czas opowiadaniem. Słuchali uważnie, bo powiedziałam, że może im  się to przydać dalej :) Później znowu miałam duuuużo czekania na kolejne grupy, ale czas umilali mi klerycy i księża-wykładowcy. Dziewczyna z kolorową chustą do zabawy i klockami to raczej niecodzienny tutaj widok. Dopytywali, co tu się dzieje. Spotkałam też kilku kleryków, których znam z kolonii czy kursu wychowawcy. Niektórzy w końcu wyjaśnili mi, co znajduje się w którym budynku :) Symbole nadziei ułożone przez dzieci były dość schematyczne. Pierwsze 3 grupy ułożyły olbrzymi krzyż, kolejne 2 żonkile, a ostatnia - bukiety kwiatów.
Spotkanie zakończono w muszli Parku Miejskiego. Zdążyłam jedynie na koronkę do Miłosierdzia Bożego, która kończyła całą "imprezę". Uczestnicy dostali koronkę na nadgarstek (ja też :) i pyszny posiłek. Cóż więcej mogę napisać? Uczestnicy byli zmęczeni, ale raczej zadowoleni :)

Zastanawiam się, czy nie poszerzyć bloga do ogólnie moich działań wolontaryjnych, bo ich jest również sporo. Co o tym sądzicie? Wczoraj pomagałam Stowarzyszeniu IRS podczas XXIV Ogólnopolskiego Zjazdu Szkół im. H. Sienkiewicza w Oblęgorku. Malowałam twarze oraz przygotowałam grę planszową, która przypadła do gustu.  Na dole kilka zdjęć. Słonecznego tygodnia :)

Malujemy buźki, klientów nie brakuje

Uczestnicy Gry Miejskiej (chyba) w komplecie

Moje jedyne zdjęcie z gry miejskiej i co robię? Ano jem :P

Myszka na bluzce, to i na twarzy

Trzeba mieć do siebie dystans :)

Gra planszowa nt. biografii i twórczości Sienkiewicza cieszyła się sporym zainteresowaniem

piątek, 13 maja 2016

Taka, hmm, codzieność?

Znów nastał ten piękny czas, gdy w Diecezjalnym Centrum Wolontariatu w Kielcach spędzam więcej czasu, niż na uczelni :) Wiąże się to niestety z zaległościami w pisaniu różnych rzeczy, np. bloga :P 

Przez ostatnie dwa tygodnie trochę się działo, jednak nie we wszystkich brałam udział. Nie byłam na uroczystym przekazaniu telewizora do hospicjum jako daru serca od wolontariuszy ŚDM . Nie byłam na "Odkrywaniu diecezji", które okazało się ponownie zawitać w moje okolice. Starałam się jednak pomagać przy pracach biurowych, chociaż to czasem przynosiło więcej szkody niż pożytku :D

Obecnie najwięcej pracy wiąże się  z koloniami i tak będzie chyba aż do końca wakacji, albo i dłużej. Sprawdzanie, układanie kart zgłoszeniowych, później wypełnianie danych uczestników... No, troszkę tego jest, a jedna osoba miałaby trudno sobie z tym poradzić. W ciągu tych ostatnich dwóch tygodni mogłam wykazać się w kwestiach "porządkowych". Mamy specjalne pomieszczenie, w którym przechowujemy artykuły potrzebne na festynach, koloniach, itd. No a jak wciąż się dokłada, dokłada, to czasem robi się bałagan. Okazało się jednak, że w ciągu pół godziny,  w miłym towarzystwie kolegi-wolontariusza, można wszystko poukładać. Może komuś wydać się taka praca bezsensowną, ale bardzo ułatwia życia. Łatwiej i szybciej przygotować coś, gdy wszystko mamy ułożone, pod ręką.

Nasz Koordynator Wolontariatu ceni ład i porządek, więc często, gdy pada hasło "Nudzi ci się?", a ja odpowiadam twierdząco, to jest coś prostego do układania, segregowania. Czasem taka czynność jest miłą odskocznią od codziennego biegu, gdyż powoli, monotonnie coś układam, nie towarzyszy temu stres, tylko relaks.

Ostatnio coraz więcej osób odwiedza DCW w różnych sprawach. Nie brakuje też wolontariuszy, z którymi po prostu można miło spędzić czas, napić się herbaty czy coś zjeść. Pewnie się powtórzę, ale panuje tu taka rodzinna atmosfera. Czasem wręcz nie chce mi się iść do własnego domu, bo "tu jest lepiej" i mogę się ponadto do czegoś przydać.

Ostatnio w ramach wolontariatu ŚDM byłam na szkoleniu w Krakowie, gdzie uczyłam się pisać artykuły "z terenu". Wierzę, że te umiejętności przydadzą mi się w lipcu podczas wyjazdu. Chociaż chyba bardziej czekam na kolonie. Nowy ośrodek, nieznana kadra - to jest to, co lubię najbardziej.

Dziś krótko, bo mi laptop pada :) W tym tygodniu kolejna "Herbata z aureolą", Gra Miejska, w której chyba jednak nie będę mogła wziąć udziału. Myślę jednak, że podzielę się z Wami moją codziennością najbliższych dni.
A teraz życzę miłego weekendu :)

P.S. Spotkamy się na ŚDM w Krakowie?

poniedziałek, 2 maja 2016

Festyn charytatywny

Obiecany, świeży wpis! Wczoraj w Miedziance koło Chęcin odbył się festyn na którym zbierano fundusze na leczenie 2-letniego Michałka. Choruje on na rdzeniowy zanik mięśni. Początkowo nie dawano mu dożycia takiego wieku, ale dzięki walce rodziców, żyje, rozwija się i walczy. 
Dziewięć wolontariuszek Diecezjalnego Centrum Wolontariatu pomagało tam podczas zabaw dla dzieci. Na ogromnej chuście klanzy rozstawiłyśmy swoje stanowisko. Można było malować obrazki na ogromnym papierze lub mieć pomalowaną buźkę, łapać ogromne bańki mydlane, spróbować zakręcić talerzami. Pomagaliśmy też przy zabawach z chustą animacyjną, modelowaniem balonów czy zabawach z liną. O dziwo, wolontariuszki, które pierwszy raz miały do czynienia z malowaniem twarzy, robiły to lepiej niż profesjonaliści :) Dzieci odchodziły od nas zadowolone, a to najważniejsze. Czasem jednak przegrywałyśmy z dmuchanymi zjeżdżalniami :) Zrobiłyśmy trochę kryptoreklamę Światowym Dniom Młodzieży - w tle wywiesiłyśmy flagę ŚDM, a na sobie miałyśmy koszulki z diecezjalnym logo.
Podczas festyny spotkałam wiele znajomych osób, które tak jak my, chciały wspomóc szczyty cel - byli tam nasi wolontariusze, którzy wzięli udział w charytatywnym biegu czy moi znajomi z innych stowarzyszeń. Miłym akcentem było wręczenie podziękowań dla Diecezjalnego Centrum Wolontariatu, które akurat mi zdarzyło się odebrać :) Na moje ręce podziękowania przekazali wtedy rodzice Michałka. Nie było go z nami, gdyż przebywa w szpitalu.
Trudno coś więcej napisać. Ja skupiałam się głównie, aby "mieć oczy dookoła głowy", aby wszystkie dzieci były bezpieczne, by te nieśmiałe nie były pominięte w zabawie. Dziewczyny, które były pierwszy raz na takim festynie w roli wolontariusza były zachwycone i deklarowały swój udział w kolejnych tego typu przedsięwzięciach. Próbowałam nauczyć się kręcić talerzami i żonglować chustkami, ale nie udało mi się. A to wszystko moja wina, bo nie wzięłam udziału w ubiegłorocznym szkoleniu, na którym wolontariusze DCW uczyli się takich sztuczek. Oby udało mi się to nadrobić :)
Pozdrawiam Was w ten długi weekend, który ja poświęcam na nadrabianie uczelnianych zaległości. Wszystkiego dobrego :)

sobota, 30 kwietnia 2016

Kwietniowy skrót wydarzeń

Tak, wiem, wszyscy pytają, kiedy będzie kolejny wpis... Więc jest dziś :) Studia niestety utrudniają mi częstsze pisanie, ale kilka przedmiotów już skończyłam, więc może znajdę więcej czasu. Nie jest też dla mnie komfortowa sytuacja, gdy opisuję jakieś wydarzenie na stronę ŚDM diecezji kieleckiej, w gazetce parafialnej czy jeszcze w kilku innych miejscach, to nie mam pomysłu jak to samo opisać na blogu. A nie chcę też, by były to wpisy "kopiuj-wklej", gdyż wiem, że czekacie na kolejne wpisy z utęsknieniem. A więc, co się działo w ciągu ostatniego miesiąca?

Diecezjalne Centrum Wolontariatu, wraz z Diecezjalnym Centrum ŚDM, przygotowało studniówkę dla 200 wolontariuszy. Odbyła się ona 10 kwietnia w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach. Uczestnicy ubrani byli w stroje nawiązujące do kultury/kolorystyki innych narodowości. Pomagałam w przygotowaniu kanapek oraz witałam gości i kierowałam do odpowiedniej sali. Impreza udała się fantastycznie - wszyscy wychodzili z niej zadowoleni, a najszczęśliwsi okazali się Ci, którzy wygrali darmowe pakiety pielgrzyma na Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Studniówka miała jednak jeden minus - trwała zbyt krótko :)

Przez 4 soboty kwietnia trwał kurs wychowawcy wypoczynku organizowany przez Caritas Diecezji Kieleckiej. Miałam okazję być na nim podczas jednego dnia i uczestniczyć w zajęciach praktycznych z zabaw. To była doskonała okazja do przypomnienia sobie jak można bawić się z dziećmi na koloniach. A przyda mi się to na pewno, gdyż już zapisałam się na jeden turnus.

O wyjeździe do Poznania już pisałam, więc nie będę się powtarzać :) Natomiast 19 kwietnia odbył się Marsz Żonkila. Muszę się przyznać, że nie pomagałam przy jego organizacji, tylko przyglądałam się z boku. Jest mi bardzo wstyd, ale człowiek uczy się na błędach. Byłam jednak pozytywnie zaskoczona, jak dobrze on wypadł. Tłum (nie wiem, około 500?) na żółto ubranych dzieci radośnie wymachiwał żonkilami, tańczył i bawił się na kieleckich ulicach.

24 kwietnia odbyła się kolejne wyjście w ramach "Odkrywania diecezji". W końcu mogę zdradzić, że wolontariusze przybyli w "moje" strony. Zwiedzili Górę Perzową w Hucisku, Kościół Parafialny w Strawczynie oraz zalew w tej samej miejscowości, Niedźwiedź, Rudę Strawczyńską. Wyjście nie zapowiadało się korzystnie - padało, było zimno. Nasz koordynator zamierzał je nawet odwołać, jednak zawzięliśmy się i powiedzieliśmy nie! I podczas całego wyjścia świeciło piękne słońce, wręcz było mi za gorąco. Wyjście chyba się podobało, pomimo, że trwało 5 godzin, jednak minęły one bardzo szybko. Nie wiem tylko, czy uczestników następnego dnia bolały nogi :)

Ostatni tydzień był dość intensywny, 26 kwietnia odbyła się kolejna "Herbatka z aureolą", tym razem ze św. Faustyną Kowalską. Kolejnego dnia 60 osób: wolontariusze, siostry zakonne, pracownicy Caritasu i ich rodziny wybrali się na film "Bóg nie umarł 2". Skoro byliśmy na pierwszej części, nie mogliśmy pominąć drugiej :) Ciekawostką jest, że w jednym z początkowych dialogów, lektor przetłumaczył: "zejdź na dół, bo przyjechali ludzie z Caritasu do zabrania rzeczy". To wywołało salwę śmiechu, poczuliśmy, że film skierowany jest do nas (później już tłumaczono to jako Armię Zbawienia). Nie będę streszczać filmu ani oceniać, dam Wam szansę go obejrzeć. Powiem tylko jedno: pierwsza część wywarła na mnie takie wrażenie, że chciałam wyjść i krzyczeć "Bóg nie umarł", a teraz już nie było tego efektu "wow". Ale polecam :)

Oczywiście DCW nie żyje tylko imprezami! Ruszyły zapisy na kolonie - zarówno dla uczestników, jak i wychowawców, kierowników. Wiąże się  z tym ogrom pracy, dokumentów. Ponadto trwają ostatnie poprawki nad naszą nową stroną internetową, ale zanim ona ruszy, trzeba trochę do niej napisać informacji :) Wciąż zgłaszają się nowi wolontariusze, są organizowane dla nich szkolenia, a to wiąże się również z masą dokumentów, zaświadczeń itd. Co mogę, to pomogę :) A jak nie mogę, to namieszam :P Najbliższy czas będzie jednak obfity w różne wydarzenia, jeśli będę w czymś uczestniczyć, to postaram się opisać. Na pewno 9 maja w Hospicjum Stacjonarnym Caritas w Kielcach odbędzie się uroczysta Msza Święta, po której zostanie przekazany telewizor jako dar serca od wolontariuszy Światowych Dni Młodzieży. Niestety, mam wtedy ważne zajęcia, więc nie będę mogła tam być. Kolejnego dnia odbędzie się kolejne "Odkrywanie diecezji", tym razem na rowerach, jednak wtedy też nie mogę być. A w najbliższy czwartek kolejne odliczanie "Coraz bliżej ŚDM", na którym .... też nie będę :( Mam wtedy zajęcia z języka migowego.

Muszę się czymś pochwalić. Miałam w tym tygodniu, 26 kwietnia, urodziny. Dostałam mnóstwo prezentów, jak nigdy! Od koleżanek z uczelni bezglutenowe babeczki, słodycze, kosmetyki. Jednak to blog o Caritas, więc pewnie też coś tam dostałam :) Rano przyniosłam do DCW dwa rodzaje ciasta: piaskowo-galaretkowe i snickers. W imieniu wszystkich, przez ręce naszego koordynatora, dostałam, w pięknej torebce z logiem Caritas, książkę "Ojca Leona dobre myśli na każdy dzień", koszulkę... oczywiście Caritas oraz maskotkę-owieczkę. Dołączyła do stada tych przywiezionych z Karpacza :) Później dostałam też prezenty od wolontariuszek - od Moniki misia, który już zyskał miano Felka oraz od Marty pyszne Merci. Dostałam też mnóstwo życzeń, czy to na "herbatce", w DCW czy na ulicy. To bardzo miłe :) Nie miłe to, że mam tyle lat :)

Jutro będę wolontariuszką na festynie, wierzę, że uda mi się go Wam opisać. To nie wszystko, co przydarzyło się w kwietniu, ale tyle na ten moment pamiętam. Pozdrawiam i życzę udanego długiego weekendu :)

P. S. Wstawię kilka zdjęć z "Odkrywania diecezji" :)

W strawczyńskim kościele

Hej ho, hej ho, na Perzówkę by się szło - z przewodnikiem

Pod grotą skalną, w której znajduje się kaplica św. Rozalii

Na szczycie!

Pozdrawiamy sprzed kościoła w Strawczynie!

Powitanie w Rudzie Strawczyńskiej

Na schodach prowadzących ku grocie.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Gdzie chrzest, tam nadzieja!

Moi Kochani Czytelnicy! Nie pisałam równo od miesiąca, za co bardzo przepraszam. Wiem, że czekaliście. Nie znaczy to, że nic nie robię, ale właśnie za dużo mam na głowie. Dziś opiszę najświeższe wydarzenie, a poprzednie - zaoferuję w wersji odgrzewanej :) 

Gdyby nie wolontariat, nie odwiedziłabym wielu miejsc. Czy to na koloniach czy na takich wyjazdach jak ten, z którego wróciłam wczoraj wieczór. Już kilkukrotnie pisałam, że DCW i ŚDM to dla mnie powiązane sprawy, a potwierdziło się to również w ten weekend. Ale do rzeczy.

Pracownicy Diecezjalnego Centrum Wolontariatu (vel Caritas) często integrują się poprzez wspólne wyjazdy. Opisywałam już wyjazd na spotkanie z ojcem Bashoborą czy pielgrzymkę w intencji ŚDM. W sobotę i niedzielę byliśmy na obchodach 1050 rocznicy Chrztu Polski w Poznaniu. Dziewięcioosobowa grupa pracowników i wolontariuszy wyruszyła w sobotę  o 3:30 spod budynku Caritas - bo gdzie indziej moglibyśmy zacząć? Pomimo niewyspania, podróż zaczęliśmy od modlitwy i wspólnego śpiewu. Po tak rozpoczętym dniu, mogliśmy jeszcze na chwilę przymknąć oczy :P  Koło 9:00 dotarliśmy do Poznania, gdzie w kościele św. Rocha modliliśmy się przy relikwiach bł. Sancji Szymkowiak. Kolejnym punktem na naszej trasie była katedra poznańska, gdzie dzień wcześniej odbywały się uroczystości związane z rocznicą Chrztu Polski. Wprawdzie wciąż pod ostrzałem kamer, ale już bez tłumów, zwiedziliśmy katedrę. Poświęciliśmy też kilka minut na zwiedzanie rynku i nie pożałowaliśmy. Spotkaliśmy ks. Grzegorza Suchodolskiego, sekretarza generalnego Komitetu Organizacyjnego ŚDM, wraz z rzecznikiem prasowym ŚDM, Dorotą Abdelmoulą, oraz dwoma osobami, których personaliów nie zdołam przytoczyć. Nie mogło zabraknąć wspólnego zdjęcia :)
Po szybkim zwiedzaniu ruszyliśmy na stadion INEA w Poznaniu, gdzie miała miejsce Msza Święta jako wdzięczność za decyzję Mieszka I w 966  roku. Bóg był dla nas łaskawy, gdyż cały stadion był "chrzczony" wodą lejącą się z nieba, a my mieliśmy miejsca pod daszkiem. Od 10:00 do 14:00 trwały śpiewy i modlitwy nawiązujące do Chrztu Polski. O 14:00 rozpoczęła się msza, której przewodniczył legat papieski Jego Eminencja Pietro Kardynał Parolin Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej. Ciekawym doświadczeniem był udział w Eucharystii prowadzonej w języku łacińskim. Według mnie podkreślało to uroczysty charakter tego wydarzenia. Podczas mszy chrzest, bierzmowanie i komunię po raz pierwszy przyjęły dwie kobiety - Aleksandra i Roksana. Trudno zrelacjonować mi przebieg Eucharystii, gdyż nie skupiałam się na szczegółach, a jej osobistym przeżyciu. Po mszy mieliśmy kilka godzin do spektaklu "Jesus Christ Super Star". Spędziliśmy je na wspólnych rozmowach czy posiłku. Musical rozpoczął się z małym poślizgiem, ok 19:20. Sceneria idealnie wkomponowała się w gwieździste niebo. Sztuki jednak nie chcę komentować, gdyż wciąż zastanawiam się nad jej przekazem, ale wizualnie robi wrażenie.
O 23:00 dotarliśmy do urokliwego Powidza, gdzie spaliśmy w ośrodku prowadzonym przez sympatycznego wójta Jakuba Gwita. Zmęczeni podróżą, wrażeniami, szybko zasnęliśmy. Miałam pokój z Anią, Martą i Pauliną, a męska część załogi spała w innym budynku. Tuż po 6:00 obudziły mnie promienie słońca, a gdy wyjrzałam za okno - ujrzałam ogromne jezioro. Starając się nie obudzić nikogo, poszłam napawać się pięknem świata. Czas stanął na chwilę w miejscu, czułam się jak we śnie. Miałam wtedy możliwość przemyślenia kilku problemów, z którymi się borykam, jednak w tamtym miejscu stały się one błahostką. Po sytym śniadaniu wyruszyliśmy autobusem do lotniska wojskowego w Powidzu. Jako jedni z nielicznych mieliśmy okazję przekroczyć jego mury, aby przywitać symbole Światowych Dni Młodzieży. Naszą "delegację" wymieniono nawet podczas oficjalnego przywitania gościu. To wtedy pierwszy raz spotkałam Prymasa Polski, abp Wojciecha Polaka, face to face. Przyznaję szczerze, że jestem mile zaskoczona, nie sądziłam, że jest on tak przyjazny i otwarty na ludzi. Był tam też poznany wcześniej ks. Suchodolski, delegacje z różnych miejsc oraz samolot K.A.S.A., który przywiózł symbole ŚDM. Pomimo deszczu, wszystko przebiegło sprawnie  i według harmonogramu. Kolejnym punktem było nadanie powidzkiemu skwerowi nazwy Światowych Dni Młodzieży. Stoi na nim jedyna w Polsce kapliczka Ducha Świętego. Byłam zszokowana, że sam Prymas święci skwer w takiej dosyć małej miejscowości. Następnie udaliśmy się do pobliskiego kościoła. Podczas homilii Prymas nawiązywał do krzyża, chciał, by każdy go dotknął i poczuł, jak on jest ważny w naszym życiu.
Po uroczystej Eucharystii, wszyscy (Tak, tak, Prymas, biskupi, księża też) udali się na bigos i kiełbaskę do pobliskiej restauracji. Były pyszne! Wtedy też ponownie rozmawialiśmy z Prymasem. To dla mnie fascynujące, zawsze myślałam, że osoby będące tak wysoko w hierarchii kościelnej raczej stronią od kontaktu z ludźmi, na szczęście się myliłam! Po pożegnaniu z wójtem i prośbą o kontakt, gdy będzie na ziemi kieleckiej, ruszyliśmy dalej.
Jak to mamy  w zwyczaju, nie jechaliśmy prosto do Kielc, tylko zbłądziliśmy do domu św. Faustyny Kowalskiej w Głogowcu. Podczas drogi powrotnej graliśmy w różne gry, żartowaliśmy, po prostu byliśmy ze sobą.
Chyba trochę chaotycznie, jednak emocje są wciąż we mnie żywe. Podczas wyjazdu działo się wiele śmiesznych sytuacji, np. nasz Koordynator Wolontariatu (Damian Zegadło jakby ktoś zapomniał) wciąż był brany za księdza :) To właśnie jego wykonania są zdjęcia, które wstawiam poniżej. DI ao następnego postu! A zadanie na dziś - dowiedz się, kiedy był Twój chrzest :)


Polonez "w rytmie" pieśni z okazji Chrztu Polski

Posiłek w Powidzu :)

O! Kogo my tu mamy?

Chyba nie muszę podpisywać :)

Z bł. Sancją Szymkowiak

Symbole ŚDM właśnie dotarły na płytę lotniska wojskowego w Powidzu

W oczekiwaniu na symbole ŚDM

Bł. Sancjo Szymkowiak - módl się za nami!

Selfie z K.A.S.A. musi być :)

Przy relikwiach św. Faustyny Kowalskiej - patronki ŚDM

Pod katedrą w Poznaniu

Ta i inne fotografie autorstwa Damiana Zegadło :)

Zobaczcie koło kogo stoję!

Symbole ŚDM w powidzkiej świątyni

Stańcie sobie jakoś kreatywnie!

Ale że jak ta flaga ma iść?

Dzień wcześniej w kaplicy za nami prezydent RP złożył kwiaty

czwartek, 17 marca 2016

W prawie telegraficznym skrócie

W tym tygodniu wiele czasu spędziłam w Diecezjalnym Centrum Wolontariatu, jednak głupio mi nawet to opisywać, gdyż nie zrobiłam tam nic... DCW stało się raczej taką odskocznią od nadmiaru obowiązków, miejscem odpoczynku, a nie pracy. Nie zmienia to faktu, że ogólnie w wolontariacie działo się sporo. Postaram się to pokrótce streścić.
We wtorek spędziłam w wolontariacie 2 godziny... Jak zawsze był tam tłum ludzi, zamieszanie, wynikło z tego tyle, że nic nie zrobiłam konkretnego. Później pojechałam na "Herbatę z aureolą", na której jakoby też byłam wolontariuszem, a nie gościem, gdyż pełniłam funkcję "kelnerki" i "odźwiernego". Przybyła rekordowa liczba osób - 48, a zwykle jest około 25-ciu. Niestety, więcej nie mogę zdradzić, gdyż piszę na ten temat reportaż, który nie może być wcześniej publikowany, nawet we fragmentach :)
Środa była bardzo emocjonującym dniem, gdyż  odbywało się wtedy spotkanie dla wolontariuszy zaangażowanych w przygotowania do ŚDM. Oczywiście wpadłam wcześniej, aby pomóc w przygotowaniach, jednak zbyt wiele się nie napracowałam, ot, coś spakować, dokupić itd. Podczas spotkania pełniłam rolę "bileterki", gdyż było to pierwsze spotkanie biletowane. Ułatwiło to bardzo organizację, wiedzieliśmy, ile przygotować krzeseł czy poczęstunku, kto będzie obecny itd. Dowiedzieliśmy się na nim, co zrobić w ramach ŚDM, skoro zostało tak mało czasu, dlaczego jechać i jak zachęcić do tego innych.
Dziś,w czwartek, po zajęciach i praktykach wpadłam do DCW, aby sie "przechować" przed kursem języka migowego, gdyż mam zbyt daleko, by wracać do domu. To kolejny dzień, w którym DCW "żyło" wizytami różnych gości, więc też nic nie zrobiłam konkretnego.
Z jednej strony jest mi bardzo głupio, że nie pomagam w niczym, mniej się angażuję, rzadziej przychodzę, ale  drugiej cieszę się, że znalazłam takie miejsce, w którym mogę odetchnąć od codzienności. Nie ma tu pośpiechu, mnóstwa obowiązków, mogę przestać myśleć o tym, czego jeszcze nie zrobiłam, a powinnam. Tu czas płynie własnym tempem. W ostatnim okresie tego mi najbardziej brakuje, a w DCW znajduję swoją oazę.