poniedziałek, 6 lutego 2017

Zimowisko part. II

Wróciłam! Nie bez przygód, ale o tym później :) Zachęcam do czytania, zaczynamy od piątku :)

Piątek był dla kadry dosyć trudnym dniem do przygotowania, gdyż nie mogliśmy wtedy korzystać z autokaru. Pobudka, śniadanie, spotkanie tematyczne w grupach, a potem co? Okazało się, że w niedzielę nie zdążymy pójść na Mszę Świętą do kościoła, tylko odbędzie się ona w ośrodku, więc już mieliśmy pomysł na spacer. Wyruszyliśmy do Sanktuarium MB Objawiającej Cudowny Medalik w Zakopanem-Olczy. Podczas drogi powrotnej nie mogło zabraknąć wizyty w słynnym sklepie "Brutal". A potem to, co dzieciaki lubią najbardziej - zjazd na jabłuszkach. Niestety, śnieg zaczął topnieć, sanki nie śmigały już tak samo, jak na początku. Po obiedzie i ciszy poobiedniej - karaoke, które okazało się strzałem w "10". Nasi podopieczni kochali śpiewać, trudno było ich powstrzymać nawet wtedy, gdy indywidualne osoby chciały pokazać swoje możliwości.
Później - kolejny dzień warsztatów tematycznych oraz pierwszopiątkowa Msza Święta. Po kolacji film - "Mały Książę", czyli tematyczne podsumowanie naszego programu profilaktycznego. A potem myjemy ząbki i lulu!
Sobota była bardzo intensywna - to w końcu nasz ostatni pełny dzień w Zakopanem. Rano - na sportowo. Najpierw śnieżny labirynt. Na jego pokonanie mieliśmy pół godziny. Moja grupa pokonała go w 5 minut :) Później pomagali innym, nawet tym nieco starszym :). Kolejny punkt to zamek śnieżny, a potem to, na co czekali cały tydzień - zakupy na Krupówkach. Nie zabrakło też łyżew, półtorej godziny jeżdżenia w kółko :P, ale za to w towarzystwie zawodników biorących udział w jakimś konkursie łyżwiarskim (nie wiem, nie znam się). Po powrocie, obiedzie - warsztaty, pakowanie się, spotkanie w grupach. Nawiązałam na nim do obejrzanego filmu - idealnie korespondowało mi to z tematem spotkania. Zadałam też każdemu trzy zdania do dokończenia: "Najbardziej podobało mi się...", "Nie podobało mi się...", "Zapamiętam...". Odpowiedzi były podobne, podobało się wszystko, nie podobał labirynt, bo zbyt prosty, dyskoteka, bo nie lubią tańczyć. jakieś usterki w pokoju... A co zapamiętają? Mnie :D. Wieczorem - Talent Show. Jury było zaskoczone talentami uczestników. O dziwo - nikt nie śpiewał. Sztuczki karciane, ruszanie różnymi częściami ciała, dmuchanie ustami balonów do modelowania, taniec, udawanie sów... Zwyciężył chłopiec, który zrobił pewną sztuczkę - jedna osoba z jury miała mówić, jaki kolor będzie miała następna karta - czarny lub czerwony, bez patrzenia na nią. Obserwowałam ten występ zza pleców występującego i widziałam, że się zgadzało, nic nie mieszał, odwrócił karty i wszystko się zgadzało! Niesamowite! Ja również występowałam, próbowałam robić zwierzątka z balonów, otrzymałam za to wyróżnienie :D. W tym dniu mieliśmy też wizytację pana od Rzecznika Praw Dziecka. Koloniści otrzymali od niego magnesy.
W końcu niedziela - oczekiwana przez kadrę, za to mniej przez uczestników. Dzień zaczęliśmy Mszą Świętą, a tuż po niej było śniadanie. To na nim rozstrzygnęliśmy konkurs Mam Talent, Konkurs Czystości i inne. Wręczyliśmy też podziękowania naszym gospodarzom, osobom, które pomagały, kierowcy, księdzu, kadrze... Później już dyplomy rozdawane w grupach. Każde dziecko coś otrzymało, w mojej grupie były to pluszaki, gry planszowe, coś na słodko, notesiki... To bardzo dużo, prawda? Zaraz potem wyruszyliśmy, była godzina 10:00. Po długim staniu w korkach, dotarliśmy do Krakowa-Łagiewnik. Najpierw zwiedziliśmy Centrum Jana Pawła II, następnie Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. O godzinie 15:00 planowaliśmy wyruszyć w dalszą podróż i.... klops! Autobus zatrzymał się na czerwonym świetle na skrzyżowaniu. Chwała Panu, że była to mniej ruchliwa ulica, a nie środek skrzyżowania. Po 20 minutach udało nam się przejechać... za skrzyżowanie na zatoczkę. Ponad 40 dzieciaków nudząca się w autobusie, a telefony już zdążyły się im rozładować, wyobrażacie sobie ten armagedon? :P W końcu okazało się, że przyjedzie autobus zastępczy. W oczekiwaniu zabraliśmy dzieciaki do pobliskiej restauracji na coś ciepłego. W końcu, po 2,5 godzinie (musieliśmy przepakować cały autobus), ruszyliśmy dalej. Bez przygód dotarliśmy do Buska-Zdroju, gdzie oddaliśmy stęsknionym rodzicom dzieci. Niestety, przez to uciekły mi wszystkie busy, ale dałam radę załatwić transport zastępczy.
Chciałam podzielić się czymś, co było dla mnie najlepsze na tym zimowisku, a mianowicie spotkania kadry. Są one podstawą funkcjonowania na takim wyjeździe - ustalamy plan działania, możemy doradzić się w sytuacjach problemowych, podzielić radościami, a także odpocząć pijąc kubek herbaty za kubkiem, bo w ciągu dnia czasem ciężko na chwilę takiej przyjemności. Wiadomo, że dzieci czasem są sprytniejsze od dorosłych i ustawiają budziki o różnych dziwnych porach. Dlatego najpierw czekaliśmy, aż dzieci zasną, później mieliśmy odprawę, a po niej, godzinkę na gry planszowe. Chyba lepiej tak wykorzystać czas, niż chodzić w kółko i sprawdzać, czy na pewno zasnęli :), a przecież tak też pilnowaliśmy - graliśmy w takim miejscu, że było słychać, gdyby jakiś pokój się otwierał. No i to taka chwila dla nas bez ciągłego "Proszę Pani" :)
Na tym zimowisku stawialiśmy na kreatywność, więc każdego dnia plan był w innej konwencji. Czasem dzieci nie rozumiały, że "Pij mleko, będziesz wielki" to śniadanie, a "Dalej dalej ręce Gadżeta" to warsztaty, ale ile było przy tym frajdy. Raz plan napisany był wierszem.
Już ostatnie zdanie na dziś, chciałam się pochwalić. Otrzymałam 90% dofinansowania na kurs języka migowego na III stopniu, jestem taka szczęśliwa! Oby tylko mój okropny plan na uczelni nie pokrywał się z terminami spotkań.

Zapomniałam dodać, z zimowiska wróciłam z ... przeziębieniem! Jest ciężko, ale chyba było warto :)
Gramy w mistakos :)

Na łyżwach

Niestety, na Rusinowej Polanie była mgła i sypał śnieg

Pupoloty!

Nie umiem przekręcić :P dyplom :)

Ze szczytu labiryntu widok na śnieżny zamek


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Witam! Zależy mi na uzyskaniu Twojej opinii. Tutaj możesz zostawić ślad po sobie. Jednak, ze względu na ilość spamerów, musisz zaczekać, aż zostanie on zatwierdzony przez administratora. Pozdrawiam serdecznie :)